Newsletter No 7

Home Newsletter No 7
by DoktorJarek

W związku z oczekiwaniem na nową falę koronawirusa, przytaczam poniżej aktualne dane częstości występowania objawów u tych, którzy zachorowali na COVID-19 w ostatnich miesiącach.

Badanie pacjentów z COVID-19 w Wielkiej Brytanii wykazało, że utrata smaku i węchu nie są już jednymi z najczęstszych objawów infekcji tym wirusem. Część badaczy sugeruje, że nowa pandemia powinna nieć bardziej aktualną nazwę, tzn. COVID-22.

Aktualne badanie statystyczne 17 500 chorych na COVID-19, wykazało, że:

  • 58% zgłaszało ból gardła,
  • 49% ból głowy,
  • 40% zatkany nos,
  • 40% kaszel bez flegmy,
  • 40% katar,
  • 37% zgłaszało kaszel z flegmą,
  • 35% ochrypły głos, a
  • 32% kichanie.

Tylko 27% zgłaszało zmęczenie, 13% zmieniony zapach, 11% duszność i 10% utratę węchu.

Utrata węchu znalazła się więc daleko w zestawieniu częstości występowania objawów i pojawiała rzadko.

W pierwszych dniach pandemii utrata węchu i smaku były jednymi z najbardziej wyraźnych objawów zakażenia COVID-19.

Według badania objawy mogły ulec zmianie, ponieważ koronawirus zmutował od początku pandemii. Warianty BA.4 i BA.5 dominują obecnie w przypadkach COVID-19 w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach.

Badanie opublikowane w maju w Otolaryngology—Head and Neck Surgery wykazało, że wskaźniki utraty węchu i smaku wynosiły 17% dla Omicron, w porównaniu z 44% dla Delty i 50% dla wariantu Alpha.

Jednak dowody wskazują na odnowienie utraty węchu wśród osób zarażonych wcześniej wariantami BA.4 i BA.5.

Dr Valentina Parma, psycholog zajmująca się ludzkim zmysłem węchu w Monell Chemical Senses Center w Filadelfii, powiedziała, że ​​coraz więcej pacjentów z COVID-19 twierdzi, że utraciło węch.

„To, co widzę teraz, jest skokiem” – powiedziała. „Wydaje się, że jest coraz więcej przypadków utraty węchu niż na początku tego roku, ale wciąż znacznie mniej niż w przypadku wariantu Delta, wirusa SARS-CoV2”.

Co do samego wirusa wiele osób sądziło, że eksperyment z jego modyfikacją się nie udał, bo zmarło za mało osób na świecie. Być może nie miał on zabijać od razu milionów ludzi, a jedynie powodować nawrotowe infekcje (pandemie). Jak teraz widzimy, wirus którego kolejne odmiany nie tylko ograniczają liczbę ludzi na świecie, ale przede wszystkim pozwalają sterować społeczeństwami przez władze, na niespotykaną dotychczas skalę. Każdy protest uliczny może zostać zablokowany przez wirusa. Wiele osób może umrzeć i nikt się nie będzie dopytywał czy to na pewno wirus był przyczyną zgonu. Na początku pandemii w Chinach stosowano bardzo drakońskie metody walki z nim, bo zapewne spodziewali się większej śmiertelności. Być może zdążył on zmutować lub działał silniej na chińską populację.

Niemniej przyszłość wirusa i „inwestorów” w jego powstanie nadal rysuje się wyjątkowo dobrze.

Na dodatek setki miliardów dolarów zarobionych przez koncerny na szczepionkach i lekach „leczących” tego wirusa są zachętą do dalszych prac nad nowymi i jeszcze bardziej skutecznymi wirusami.

Przecież mimo tych strasznych statystyk i problemów z pandemią, żadna władza ani żaden koncern nie zaproponował leczenia tych infekcji tanimi i powszechnie dostępnymi lekami.

Kasa musi się zgadzać.

Ps. Handlarz bronią który dostał z budżetu ponad 240 milionów na respiratory (rząd polski nie chciał ich kupić razem z innymi krajami UE) podobno zmarł w Albanii. A przynajmniej przysłał swój akt zgonu. Organizatorzy akcji mogą więc już teraz spać spokojnie.

Natomiast polski ekspert od Pegazusa, zaraz jak wybuchła afera, zmarł naprawdę w Polsce. Obie sprawy na tym się raczej zakończą.

Chyba, że ktoś znajdzie na ulicy torbę z 200 milionami i karteczką: „Pieniądze na respiratory” to proszę zgłosić się z nimi do TVP Info.